Zawsze wydawało mi się, że to N. bardziej mówi o przywiązywaniu się do jakiś zwyczajów, harmonogramów czy bardziej ogólnie pojętej "stałości w życiu". Okazuje się, że mi tego strasznie strasznie brakuje. Taka głupia rzecz, jak parę godzin pracujących w tygodniu (czy raczej w tym wypadku - ich brak) a robi taką różnicę. Jestem już jakoś zmęczona (czysto psychicznie of course) szukaniem nowej pracy gdzie nigdy nie wiem czego się spodziewać. I tego ciążącego pytania o wyjazd (Anglia, Walia, Szkocja, Irlandia i whatnot <3), którego już naprawdę bardzo bardzo nie chcę przekładać na żadną inną datę niż wiosna/wakacje 2013. A rodziców nie mam zamiaru o nic prosić, co to to nie.
Stałe rzeczy i poczucie stabilności są fajne. Stanowczo. Niby nic takiego się nie dzieje (stara bida, chciałoby się rzec), a nie jestem w stanie nic poradzić na poczucie bezradności i marazm, z braku lepszego słowa. Cóż, do wszystkiego idzie się przyzwyczaić.
Listening: Benjamin Francis Leftwich Stole You Away
K.
poniedziałek, 15 października 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz